Najnowsze komentarze

    „Słoń” z miejsca budowy stacji Płocka drugiej linii metra

    „Słoń” z miejsca budowy stacji Płocka drugiej linii metra

    Stan wiedzy na dzień 16.08.2019 r.

    13 sierpnia 2019 roku w wielu serwisach internetowych w Polsce, w tym w serwisie Onet.pl, pojawiła się informacja, pochodząca od rzecznika prasowego Metra Warszawskiego, o zidentyfikowaniu szczątków kostnych znalezionych pod koniec ubiegłego roku w trakcie budowy drugiej linii metra. Pomyśleliśmy zatem w Muzeum Ziemi, że warto by przy tej okazji przedstawić całą historię odkrycia.

    Otóż było to tak. Pod koniec 2018 roku w Dziale Paleozoologii Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie zadzwonił telefon. Okazało się, że dzwonili do nas koledzy archeolodzy, którym powierzono nadzór archeologiczny przy pracach związanych z budową stacji C08 „Płocka” drugiej linii metra na warszawskiej Woli. W trakcie prac natrafiono bowiem na szczątki zwierzęce. Kości zostały zabezpieczone i przewiezione do Państwowego Muzeum Archeologicznego, a ekipa z Muzeum Ziemi ruszyła na oględziny znaleziska.

    Po pierwszym zapoznaniu się ze szczątkami byliśmy w stanie jedynie stwierdzić, że mamy do czynienia z fragmentami miednicy przedstawiciela rodziny słoniowatych (Elephantidae). Z jednej strony bardzo nas to ucieszyło, z drugiej jednak pojawił się pewien problem – miednica sama w sobie, nawet kompletna, nie pozwala na jednoznaczne rozpoznanie gatunku zwierzęcia, do którego należała. Po prostu wszystkie słoniowate miały i mają bardzo do siebie podobne miednice.

    Z kolegami archeologami wybraliśmy się na miejsce znaleziska. Niestety wykop był już wyrównany i przygotowany do wybetonowania. Pracownicy budowy wskazali nam jednak miejsce, w którym trafili na szczątki. Było to na głębokości około 6 m pod ziemią, w utworach geologicznych, które z pewnością można interpretować jako osady jeziorne. Obserwacje te pozwoliły nam na wysunięcie uzasadnionego podejrzenia, że możemy mieć tu do czynienia z tym samym gatunkiem zwierzęcia – znalezionym 56 lat wcześniej.

    Otóż w 1962 roku, również na Woli przy ulicy Leszno odkryto szczątki słonia leśnego (Palaeoloxodon antiquus), w literaturze zachodniej zwanego też słoniem prostociosym. Szczątki tego osobnika (w tym zęby, żebra, kręgi, kości kończyn i fragmenty czaszki) również spoczywały na głębokości około 6 metrów pod ziemią, jak i zostały zachowane w osadach jeziornych. Można je dzisiaj podziwiać w Muzeum Ziemi na wystawie poświęconej wielkim ssakom plejstoceńskim.

    Słonie leśne były niewątpliwie imponującymi zwierzętami. Dorosłe samce często osiągały 4 m wysokości w kłębie, ale mogły rosnąć jeszcze większe, przynajmniej do 4,5 m wysokości. Aż trudno uwierzyć, że takie olbrzymy zamieszkiwały głównie środowisko leśne. Zwierzęta te pojawiły się na Ziemi nie później niż około 780 tys. lat temu, ale z obszarów Polski znane są przede wszystkim z interglacjału eemskiego, datowanego na około 135-115 tys. lat temu. Interglacjały to okresy ociepleń, rozdzielające od siebie kolejne zlodowacenia epoki lodowcowej, czyli plejstocenu. Tak po prawdzie, to w trakcie interglacjału eemskiego średnia roczna temperatura na naszym obszarze była o kilka stopni wyższa niż współcześnie. W tych warunkach rozwijały się bujne lasy. Słonie leśne, w odróżnieniu od mamutów (związanych z okresami zimnymi), żywiły się głównie liśćmi i owocami krzewów oraz drzew, a tylko w niewielkim stopniu trawą (która była głównym przysmakiem mamutów). Można domniemywać, że podobnie, jak to jest w przypadku współczesnych słoni, samice plejstoceńskich słoni leśnych tworzyły grupy rodzinne, złożone z przewodzącej im matrony, jej córek, wnuczek i najmłodszych pociech. Dorosłe samce zbierały się w o wiele mniejsze grupy niespokrewnionych ze sobą osobników bądź też prowadziły samotniczy tryb życia. Prócz jedzenia, zwierzęta muszą też pić. To skłania je do odwiedzania zbiorników wodnych, takich jak rozległe jezioro, które w eemie zajmowało znaczną część obszaru, na którym obecnie znajduje się Warszawa. Co jakiś czas zdarzało się, że zwierzęta grzęzły w mule i tonęły. Dzięki temu ich szczątki zachowały się do naszych czasów.

    Ponieważ osobnik z ulicy Leszno był niewątpliwie słoniem leśnym, a jego wiek geologiczny został oceniony na interglacjał eemski, istnieje możliwość, że utwory geologiczne, które zawierały szczątki znalezione przy budowie metra również są tego wieku. Jeśli tak, wówczas kości musiałyby należeć do słonia leśnego (z braku innych, znanych nauce kandydatów z tej części świata). Problem polega na tym, że pomimo podobieństwa osadów i zbliżonej głębokości, na której znaleziono szczątki, w tej chwili nie mamy jeszcze pewności, z jakiego wieku utworami mamy do czynienia w przypadku osobnika z metra. Mamy w planach dalsze badania, które pozwoliłyby określić wiek bezwzględny znaleziska (tj. konkretnie w tysiącach lat temu). Dopiero w momencie, w którym te badania potwierdziłyby eemski wiek kości, będziemy mogli powiedzieć na pewno, że mamy tu do czynienia ze słoniem leśnym, a nie z mamutem.

    Innym problemem jest to, że kości, którymi dysponujemy są bardzo fragmentaryczne. Roboczo zakładając, że rzeczywiście mamy do czynienia ze słoniem leśnym, miednica osobnika z metra odpowiada swoimi gabarytami niektórym młodocianym osobnikom (najczęściej płci żeńskiej) znanym ze stanowisk zachodnioeuropejskich. Trzeba jednak sobie uczciwie powiedzieć, że o ile na pewno mamy do czynienia z „nastolatkiem”, to potwierdzenie płci i przypuszczalnych rozmiarów zwierzęcia wymaga jeszcze dalszych badań. Badania takie (w tym próbę rekonstrukcji kompletnej miednicy) mamy w dalszych planach.

    W związku z powyższym, jako osoby bezpośrednio zajmujące się badaniem „słonia” z metra, informacje przedstawione 13 sierpnia traktujemy jako pełne optymizmu, ale jednak trochę przesadzone. Niezależnie jednak od wyników dalszych badań, jesteśmy bardzo entuzjastycznie nastawieni do pomysłu wystawienia kopii znalezionych szczątków w formie wystawy na stacji metra Płocka.

    Michał P. Loba

    Dział Paleozoologii