
„Spadające gwiazdy”
Od połowy lipca do trzeciego tygodnia sierpnia, podczas pogodnych nocy, na niebie pojawiają się „spadające gwiazdy”, które rozbłyskują i pozostawiają po sobie świetlisty ślad. Jest to zjawisko, które nazywamy rojem meteorów, a w tym przypadku Perseidów. „Spadające gwiazdy” są to meteoroidy (meteory), czyli niewielkie fragmenty materii kosmicznej, które kończą żywot w atmosferze ziemskiej.
Meteoroidy krążą wokół Słońca po ustalonych orbitach, kiedy ich orbita przecina orbitę Ziemi, możemy podziwiać niezwykłe zjawisko strumienia meteorów. Prędkość z jaką docierają do naszej planety waha się od 10 do 70 km/s. Większość z nich jest jednak zbyt mała, żeby przetrwać w atmosferze i ulega spaleniu na wysokości od 80 do 120 km. Perseidy pochodzą z rozpadu komety Swift-Tuffl’a.
Obserwator na Ziemi odnosi wrażenie, że meteory wychodzą z jednego punktu tzw. radiantu. Strumienie meteorów otrzymują nazwy pochodzące od gwiazdozbioru, w którym znajduje się radiant. Interesujące nas Perseidy biorą początek w gwiazdozbiorze Perseusza.
Roje meteorów najlepiej obserwuje się bez użycia przyrządów optycznych, których pole widzenia jest zbyt małe. Odpowiednimi miejscami do oglądania „spadających gwiazd” są tereny pozbawione sztucznego oświetlenia (im ciemniejsze miejsce, tym więcej meteoroidów zobaczymy). Najciemniejsze miejsca w Polsce to Mazury i Bieszczady, ale nie koniecznie musimy jechać tak daleko. Wystarczy wyjechać kawałek poza miasto.
Maksimum roju Perseidów przypada na noc z 12 na 13 sierpnia. Perseidy nie są jedynym rojem meteorów obserwowanym na niebie. Do najefektowniejszych strumieni meteroidów należą spadające w listopadzie Leonidy (nawet 240 000 „spadających gwiazd” na godzinę) oraz styczniowe kwadratydy.
Wszystkim miłośnikom astronomii i amatorom „spadających gwiazd” życzymy powodzenia w obserwacjach oraz niezapomnianych wrażeń.
Obraz przedstawiający rój Leonidów widoczny w Ameryce Północnej w nocy z 12 na 13 listopada 1833 r.
dr Roksana Maćkowska









Przy okazji rocznicy chcielibyśmy Państwu zaprezentować nowo pozyskany fragment meteorytu Pułtusk, podarowany przez Pana Marcina Hajwosa. Otrzymana płytka została wycięta z okazu znalezionego 12 października 2019 roku na obszarze północnej elipsy spadku. Kamień znajdował się na głębokości 30 cm, czyli stosunkowo płytko pod powierzchnią terenu. Meteoryt, z którego została wycięta płytka, przed pocięciem ważył 3693 g, co plasuje go na 10 miejscu wśród znalezionych do tej pory fragmentów Pułtuska. Sama płytka ważąca ponad 140 g jest największym przekrojem przez meteoryt Pułtusk. Dzięki przecięciu i przeszlifowaniu okazu uwidoczniła się jego struktura wewnętrzna. Charakterystyczną cechą omawianego fragmentu jest pęknięcie idące przez cały okaz. Najprawdopodobniej powstało ono podczas eksplozji meteorytu w atmosferze. Przez utworzoną szczelinę do meteorytu wnikała woda powodując jego zwietrzenie wzdłuż rysy.


