Muzeum Ziemi

PAN MUZEUM ZIEMI W WARSZAWIE

Kategoria: Kącik edukacyjny

O ssakach drapieżnych cz.1

O ssakach drapieżnych cz.1

Początki drapieżnych i psokształtne

Wśród różnorodnych zwierząt, jakie żyją obecnie na naszej planecie, jak i pośród tych kopalnych, drapieżniki zawsze budziły w ludziach swoistą mieszankę lęku i fascynacji. Kiedy myślimy o przeszłości geologicznej, zapewne od razu przed oczami wyobraźni stają nam „krwiożercze” tyranozaury. Z kolei, kiedy myślimy o współczesnej przyrodzie, zapewne przyjdzie nam do głowy lew lub wilk. Te ostatnie dwa gatunki są przedstawicielami dużej i wiekowej linii ewolucyjnej ssaków – drapieżnych (Carnivora).

Słowo „drapieżne” budzi automatycznie pewne skojarzenia. Przywodzi na myśl wspomnianych już dużych mięsożerców. W znaczeniu grupy systematycznej zwierząt, drapieżne mieszczą w sobie jednak całe spektrum różnych form, z których nie wszystkie są aż tak „krwiożercze”, jak te już przywołane. Grupa liczy około 296 współcześnie żyjących gatunków zgrupowanych w 14 rodzin. Kotowate (Felidae) i psowate (Canidae) to tylko dwie spośród nich. Do drapieżnych należało też kilka grup kopalnych, które nie pozostawiły po sobie żyjących potomków.

Czytaj więcej… O ssakach drapieżnych. Część 1

dr Michał Loba

Niedźwiedź jaskiniowy (Ursus spelaeus, Ursini, Ursinae, Ursidae) był bardzo podobny do niedźwiedzia brunatnego. Od swojego kuzyna odróżniał się przede wszystkim nieco większymi rozmiarami, stromo wznoszącym się czołem i zębami. Miał nawet bardziej rozbudowane zęby trzonowe, a przedtrzonowce (poza czwartym) zanikły u niego całkowicie. Ryc. Michał Loba, PAN Muzeum Ziemi w Warszawie

Tatrazuch

Tatrazuch

W 1959 roku w Zakopanem odbywało się trzydzieste drugie spotkanie Polskiego Towarzystwa Geologicznego. Był na nim obecny również Zbigniew Kotański, późniejszy profesor Państwowego Instytutu Geologicznego, który wybrał się na naukową wycieczkę do Dolinki Wielkie Koryciska (stanowiącej zachodnią odnogę Doliny Chochołowskiej). Tamże, w tzw. Wąwozie Drwala, natrafił na żleb zbudowany z pokruszonych i osuniętych dolomitów, zawierających liczne skamieniałości – w tym liliowce, a zwłaszcza amonity. Pozwoliły one datować odsłonięcie na środkowy trias (przełom anizyku i ladynu, ok. 242 mln. lat temu).

Pośród tych głównie morskich organizmów, Prof. Kotański natrafił również na szczątki kostne noszące charakterystyczny ornament z rozchodzących się promieniście rowków i grzbiecików, które zwłaszcza w części początkowej tworzą wzór podobny do plastra miodu. Profesor Kotański bezbłędnie rozpoznał znalezisko, jako kości skórne „labiryntodonta”. Nazwą tą określano niegdyś niemal wszystkie pierwotne czworonogi, tj. kręgowce zaopatrzone w palczaste kończyny w miejsce rybich płetw, ale nie będące jeszcze prawdziwymi przedstawicielami dzisiaj znanych nam grup (płazów, gadów, ssaków i ptaków). Ze względu na dokładniejsze rozpoznanie pokrewieństw między wczesnymi czworonogami, nazwa „labiryntodonty” wyszła już z formalnego użycia.

Szczątki lądowego kręgowca (wraz z fragmentami zwęglonego drewna) zostały złożone w osadach morskich prawdopodobnie w wyniku intensywnego sztormu, bądź działania fali powodziowej, która zabrała je z pierwotnie rzecznego bądź jeziornego środowiska. Po zebraniu przez profesora Kotańskiego, kości zostały później powierzone profesorowi Julianowi Kulczyckiemu z Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk. W 1963 został pobrany dodatkowy materiał, który przynajmniej częściowo pasował do wcześniej zebranego, a po części należał do innych osobników. Całość została zgromadzona w PAN Muzeum Ziemi w Warszawie. Na materiał składają się głównie fragmenty kości skórnych dachu czaszki, ale również fragmenty żuchwy i dwa trzony kręgów. Prace nad „labiryntodontem” z Tatr przerwała rychła śmierć profesora Kulczyckiego. Na jego wcześniejsze życzenie materiał został przekazany dr hab. Teresie Maryańskiej.

Na publikację wyników badań przyszło jednak czekać aż do 1996 roku. Uznano, że kości reprezentują nowy dla nauki rodzaj i gatunek kopalnego „płaza”. Na cześć profesora Kulczyckiego, oraz od miejsca pochodzenia, zwierzę ochrzczono nazwą naukową Tatrasuchus kulczyckii Maryańska et Shishkin 1996.

Tatrazuch reprezentował rodzinę cyklotozaurów (Cyclotosauridae) w obrębie nadrodziny kapitozarów (Capitosauridea). Kapitozaury z kolei były jedną z licznych gałęzi temnospondyli (Temnopspondyli) – bardzo bogatej grupy lądowych czworonogów, które zwykle uważa się za bliżej spokrewnione ze współczesnymi płazami, niż z owodniowcami (czyli gadami, ssakami i ptakami). Warto jednak wspomnieć, że ewolucyjne pochodzenie, a zatem i pokrewieństwa płazów współczesnych wciąż stanowią kwestię sporną.

Prawdziwy rozkwit temnospondyle przeżywały w o wiele starszym, późnym karbonie (ok. 323-299 mln. lat temu) oraz w mniejszym stopniu w permie (299-252 mln. lat temu). W tym czasie były one bardzo zróżnicowane, a w ich obrębie znajdowały się również liczne, w pełni lądowe gatunki. Jednak już w permie, a zwłaszcza później, w mezozoiku, przegrały one batalię o suchy ląd z gadami. Wiele z nich przetrwało jednak jeszcze długo zajmując śródlądowe środowiska wodne (jeziora i rzeki). W ten nurt wpisują się również kapitozaury, które w triasie zajmowały niszę ekologiczną współczesnych krokodyli (wodnych krokodyli wówczas jeszcze nie było). Sugerując się znaleziskami innych cyklotozaurów, można przypuszczać, że tatrazuch mógł mierzyć ok. 140 cm długości od czubka nosa do końca ogona. Najprawdopodobniej żywił się głównie rybami, ale zapewne nie pogardził też jakimś mniejszym, nieostrożnym dinozaurem, który nieroztropnie zbliżył się do wody.

dr Michał Loba

[Best_Wordpress_Gallery id=”176″ gal_title=”Tatrazuch”]

Królowie lasu, czyli wszystko o jeleniowatych

Królowie lasu, czyli wszystko o jeleniowatych

Czaszka jelenia olbrzymiego (Megaloceros giganteus) w PAN Muzeum Ziemi w Warszawie. Fot. Michał Loba

Kiedy myślimy o jeleniach, gatunkiem, który jako pierwszy przychodzi nam do głowy jest prawdopodobnie jeleń szlachetny (Cervus elaphus). To bardzo charyzmatyczne zwierzę ma szczególne miejsce w kulturze. Jest symbolem gracji i dostojeństwa. W historii często pojawiał się w heraldyce. W Europie jest z pewnością jednym z symboli lasu – jego królem.

Jeleń szlachetny jest członkiem sporej, szeroko rozpowszechnionej rodziny ssaków – jeleniowatych (Cervidae). Rodzina liczy sobie w tej chwili około 50 rozpoznanych gatunków, występujących licznie w Eurazji i obydwu Amerykach. Co charakteryzuje tą rodzinę? Skąd się wzięła i jaka jest jej historia ewolucyjna? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Czytaj więcej… Królowie lasu, czyli wszystko o jeleniowatych [do pobrania]

dr Michał Loba

Kręte drogi ewolucji i zróżnicowanie podrodziny Bovinae

Kręte drogi ewolucji i zróżnicowanie podrodziny Bovinae

Skamieniałości reprezentantów plemienia Bovini w kolekcji PAN Muzeum Ziemi w Warszawie. Tur (Bos primigenius). Fot. Michał Loba

Jeśli postawimy sobie pytanie, jaka grupa roślinożernych ssaków osiągnęła największy sukces ewolucyjny, odpowiedź będzie mogła być tylko jedna – wołowate (Bovidae). Rodzina ta liczy obecnie ponad 140 gatunków, zamieszkujących najrozmaitsze środowiska. Ich współczesne rozprzestrzenienie koncentruje się przede wszystkim w Afryce subsaharyjskiej i w Azji Południowo-Wschodniej. W swojej historii występowały jednak liczniej w całej Eurazji. Ich sukces jest po części pokłosiem przynależności do zwierząt parzystokopytnych, a wśród nich, do przeżuwaczy, wobec czego i o tych wypada coś powiedzieć. Trudno jednak rzetelnie sportretować tak obszerną grupę. Zajęliśmy się więc zwierzętami, które wydają się nam najbliższe i których szczątki można podziwiać na wystawach PAN Muzeum Ziemi w Warszawie. Jeśli interesują Państwa pokrewieństwa pomiędzy różnymi przedstawicielami wołowatych i ich historia ewolucyjna, gorąco zapraszamy do lektury naszego artykułu:

Kręte drogi ewolucji i zróżnicowanie podrodziny Bovinae [do pobrania]

W tekście pojawiają się pewne trudniejsze pojęcia związane z analizą pokrewieństw ewolucyjnych, dlatego przydatny może okazać się artykuł wyjaśniający te zagadnienia.

dr Michał Loba

Od lasu po stepo-tundrę. Ewolucja mamutów

Od lasu po stepo-tundrę. Ewolucja mamutów

Większości z nas nazwa „mamut” kojarzy się dość jednoznacznie. Przed oczami staje nam obraz włochatego słonia o brunatnym futrze i małych uszach, doskonale przystosowanego do życia w mroźnym klimacie ostatniego zlodowacenia. Gatunek, który sobie wyobrażamy, to mamut włochaty (Mammuthus primigenius). Zwierzę to nie wzięło się jednak znikąd – tak, jak wszystkie inne organizmy żywe na naszej planecie, było ono wynikiem ewolucji.

W przeszłości geologicznej żyły także inne mamuty, tj. słoniowate, które zalicza się do rodzaju Mammuthus. O zwierzętach tych wspomnieliśmy w poprzednim artykule poświęconym ewolucji trąbowców – szerszej grupy, w skład której wchodzą również słoniowate. W niniejszym opracowaniu chcemy przybliżyć Wam dzieje samej tylko mamuciej linii ewolucyjnej.

Czytaj więcej…„Od lasu po stepo-tundrę. Ewolucja mamutów”

dr Michał Loba

 

Ryc. Rekonstrukcja artystyczna wyglądu mamuta włochatego (Mammuthus primigenius, 700-3,7 tysięcy lat temu, Eurazja i Ameryka Północna). Michał Loba (na podstawie Larramendi, 2016)

Nosorożec leśny

Nosorożec leśny

Czaszka nosorożca leśnego Dicerorhinus kirchbergensis, wydobyta z koryta Wisły w Warszawie w roku 1970, jest najlepiej zachowana z czterech opisanych dotychczas na świecie. Na szczątki natrafiła pogłębiarka „Afrodyta” podczas prac na odcinku pomiędzy dzisiejszym Mostem Siekierkowskim a „Grubą Kaśką”. Okaz jest obecnie jednym z najcenniejszych eksponatów naszego muzeum.

Szczątki nosorożców leśnych spotykane są wyjątkowo rzadko. W Polsce znane tylko z ośmiu stanowisk, związanych z osadami interglacjału eemskiego (130–115 tys. lat temu). Ten okres międzylodowcowy trwał około 15 tys. lat i bezpośrednio poprzedzał ostatnią epokę lodową, czyli zlodowacenie Wisły. Panował wówczas ciepły wilgotny klimat ze średnią roczną temperaturą około 10°C (obecnie 7–8°C), a tereny Polski porastały gęste lasy liściaste z dużym udziałem gatunków ciepłolubnych. Zamieszkiwały je zwierzęta o wysokich wymaganiach termicznych, między innymi nosorożce i słonie leśne.

Nosorożce leśne osiągały rozmiary zbliżone do współcześnie żyjącego nosorożca białego. Długość ciała wahała się w granicach: 3,3 –4,2 m; wysokość w kłębie: 1,5 –1,9 m; masa: 1,5 –2,5 t.

dr Cezary Krawczyński

O ewolucji nosorożców

O ewolucji nosorożców

Rekonstrukcja artystyczna nosorożca leśnego i włochatego. Ryc. Michał Loba

 

Współcześnie na świecie żyje pięć gatunków nosorożców. Wśród nich trzy są krytycznie zagrożone wyginięciem, a kolejne dwa narażone lub bliskie stanu narażenia na wyginięcie. W przeszłości geologicznej sytuacja wyglądała inaczej. Szeroko rozumiane nosorożce stanowią starą i niegdyś bardzo zróżnicowaną linię ewolucyjną. Przedstawicieli tej linii ujmuje się w systematyce organizmów w randze nadrodziny Rhinoceratoidea. Wywodząc się od zwierząt wielkości psa, zrodziła ona największe ssaki lądowe, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Jej przedstawiciele występowali licznie w Europie, Azji, Afryce i Ameryce Północnej. Grupa niezwykle ciekawa i różnorodna. Jeśli chcieliby Państwo dowiedzieć się więcej o jej historii ewolucyjnej i dawnym zróżnicowaniu, zachęcamy do lektury artykułu:

O ewolucji nosorożców [do pobrania]

dr Michał Loba

O epoce lodowcowej

O epoce lodowcowej

Zmiany klimatu oraz towarzysząca im wymiana fauny i flory w plejstocenie

Zasięg lądolodów półkuli północnej w czasie maksimum zlodowacenia Wisły (ok. 21 tys. lat temu). Mapa nie obrazuje spadku poziomu światowego oceanu (o ok. 125 m). Ryc. Batchelor i wsp., 2019 (CC BY 4.0). Zmieniono.

Epoka lodowcowa to określenie używane w kulturze popularnej w dwojaki sposób. Czasem nazwą tą określa się całą epokę w dziejach Ziemi, która charakteryzowała się wyraźnymi cyklicznymi zmianami klimatu – od mroźnych zlodowaceń (glacjałów), po okresy ciepłe (interglacjały). Czasami, pojęcie epoki lodowcowej jest jednak stosowane tylko w stosunku do ostatniego okresu chłodnego, który w Polsce nazywa się zlodowaceniem Wisły lub zlodowaceniem północnopolskim. W niniejszym artykule odniesiemy się do obydwu tych wykładni. Będziemy chcieli Państwu wyjaśnić, jak przebiegały i czym były spowodowane zmiany klimatyczne całego plejstocenu – epoki, która rozpoczęła się 2,58 mln lat temu i formalnie zakończyła 11,7 tys. lat temu. W drugiej części artykułu skoncentrujemy się na ostatnim cyklu zmian klimatycznych (130-11,7 tys. lat temu). Przyjrzymy się dokładniej temu, jak zmieniał się klimat i środowisko przyrodnicze w tym przedziale czasu.

Czytaj więcej… O epoce lodowcowej

dr Michał Loba

Drzewa rodowe organizmów podstawowe nazewnictwo

Drzewa rodowe organizmów podstawowe nazewnictwo

Źródło: Ryc. APS Museum (CC BY-NC 2.0)

Do prezentacji wyników badań ewolucji, czy to na podstawie materiału genetycznego żyjących organizmów, czy też z użyciem materiału kopalnego, bardzo często wykorzystuje się kladogramy i drzewa filogenetyczne. Na ich podstawie wyróżnia się grupy systematyczne. Z zagadnieniami tymi związany jest szereg pojęć, które pojawiają się w publikacjach naukowych, ale czasem również w tekstach popularnonaukowych.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad znaczeniem takich pojęć, jak „klad”, „grupa siostrzana”, „grupa koronna”, albo „grupa parafiletyczna”? Jeśli tak, to postanowiliśmy pomóc Wam je zrozumieć. Poniżej zamieszczamy krótki hasłowy słowniczek. Pod słowniczkiem znajdziecie dalszą część tekstu, która wyjaśnia wszystko nieco dokładniej.

Drzewa rodowe organizmów – podstawowe nazewnictwo [do pobrania]

dr Michał Loba

Historia znalezienia warszawskiego słonia leśnego we wspomnieniach dr. Gwidona Jakubowskiego

Historia znalezienia warszawskiego słonia leśnego we wspomnieniach dr. Gwidona Jakubowskiego

Wiosną 1962 roku stolicę obiegła sensacyjna wiadomość, lansowana przez popularną wówczas gazetę „Ekspres Wieczorny”, że na ulicy Leszno znaleziono kości jakiegoś wielkiego zwierzęcia. Historia znaleziska była jak najbardziej typowa dla tego rodzaju odkryć dokonywanych przez przypadkowe osoby. Mianowicie: …wzdłuż ulicy Leszno wykonywano prawie 5-metrowej głębokości wykop, aby włożyć weń rurę o dużej średnicy, mającą służyć do transportu ciepłej wody z elektrociepłowni. Robotnicy, a właściwie chłopo-robotnicy, wykonujący tę odpowiedzialną pracę, po dokopaniu się do warstwy piasków plejstoceńskich z zawartymi w niej kośćmi, z właściwą sobie niefrasobliwością, rozbijali część ponad metrowej długości kości, które wraz z otaczającym je osadem zostały wywiezione na zwałkę w niewiadome miejsce. Na szczęście, niedaleko od wykopu mieścił się wtedy Dworzec PKS przy ulicy Żytniej. Na dworzec ów przybył nauczyciel z prowincji, który podczas wędrówki swej w kierunku Trasy W-Z stwierdził, że pod stopy jego wypadł z wykopu dolny  ząb trzonowy mamuta, jak to określił. Ząb mierzył 420 mm długości i, jak się potem okazało, jest jednym z największych zębów trzonowych słoniowatych, znalezionych na świecie i opisanych w literaturze. Nauczyciel zaniósł ząb do redakcji „Ekspresu Wieczornego”, którego redaktorzy, z sobie tylko znanych powodów, zawiadomili o znalezisku Wydział Anatomii Zwierząt SGGW. Na szczęście pracownicy wydziału, pod kierunkiem dr. Tadeusza Roskosza, następnego ranka udali się na miejsce znaleziska, gdzie zabezpieczyli: fragment prawego dolnego zęba trzonowego, kilka fragmentów kości czaszki, trzon prawej łopatki, trzon prawej kości ramiennej oraz lewą panewkę miedniczną. Bezpowrotnemu zniszczeniu uległy: część twarzowa i mózgowa czaszki, żuchwa, dystalna część prawego dolnego zęba trzonowego, lewe skrzydło miednicy, część prawej łopatki oraz kilka kręgów i wiele żeber. Po sensacyjnym artykule w „Ekspresie”, zostałem wydelegowany przez doc. Juliana Kulczyckiego do zbadania sytuacji na ulicy Leszno. Okazało się, że na interesującym nas odcinku ulicy prace ziemne są już zakończone i robotnicy kończą zasypywanie wykopu. Na moje pytanie, dlaczego rozbijali tak wielkie kości i nikogo nie zawiadomili, otrzymałem krótką i prostą odpowiedź – „Panie, bo myśmy myśleli, że to kuń”. „Kuń” okazał się, po wstępnym zbadaniu zabezpieczonych przez weterynarzy kości – fragmentem szkieletu słonia leśnego Palaeoloxodon antiquus (FALCONER et CAUTLEY, 1847).

Teraz do akcji, mającej na celu rozstrzygnięcie dalszych losów znaleziska z ulicy Leszno, wkroczyli urzędnicy. Na niekończących się zebraniach w Biurze Naczelnego Konserwatora Zabytków Miasta Stołecznego Warszawy, pod kierunkiem ówczesnego konserwatora, archeologa mgr. K. Gerlacha, rozpatrywano co począć ze znaleziskiem. Oczywiście, z powodu posiadania części już wydobytych kości, chcieli przechwycić je weterynarze. Również z powodu, że konserwatorem naczelnym był archeolog, pretensje do posiadania zabytku zgłosiło także Muzeum Archeologiczne. W końcu udało mi się przekonać szacowne gremium, że jest to wykopalisko czysto paleontologiczne, a właśnie Muzeum Ziemi PAN w statucie swym ma m.in. zabezpieczanie tego typu znalezisk. W wyniku tych targów postanowiono, że kości słonia leśnego staną się własnością Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, opracowaniem naukowym zajmą się pracownicy Działu Paleozoologii muzeum oraz pracownicy Wydziału Anatomii Zwierząt SGGW, a prace wykopaliskowe przeprowadzą archeolodzy pod kierunkiem K. Gerlacha. W czerwcu roku 1962 archeolodzy przystąpili do pracy, kopiąc zgodnie z zasadami stosowanymi podczas prac archeologicznych, tzn. zdejmując warstwy ziemi o miąższości 10 cm. W ten sposób doszli w połowie sierpnia do głębokości 4 metrów i zaprzestali dalszych prac, z powodu wyczerpania się funduszy. Efektem ich pracy było znalezienie w północno-wschodniej części wykopu, na głębokości 3,45 – 3,80 m, trzech kości śródręcza słonia leśnego oraz kilku kości długich jelenia.

Z początkiem września do akcji wykopaliskowej, z pomocą wynajętych robotników,  wkroczyła ekipa Działu Paleozoologii Muzeum Ziemi PAN w składzie: dr Julian Kulczycki, Ewa Barczyk, Stefania Mączyńska, Teresa Maryańska i Gwidon Jakubowski. Przy pomocy najprostszej metody, czyli kopania w głąb, bez bawienia się w warstwy kulturowe, w ciągu kilku dni dokopaliśmy się do warstwy kościonośnej, zalegającej na głębokości od 4,15 m w południowo-zachodniej części wykopu, do 4,80 m w północnej części. Ocalałe fragmenty czaszki znajdowały się we wschodniej części wykopu, na głębokości 4,45 – 5,10 m. W trakcie prac wydobyto górne trzonowce wraz z podniebieniem twardym i częścią alveoli ciosu oraz cios długości około 2,5 m. Ponadto wydobyto 26 kręgów (na 34 możliwe) nie wliczając w to kręgów ogonowych, których znaleziono 7, lewą łopatkę, pozostałe fragmenty kości ramiennej, liczne żebra oraz kilka kości z odcinków autopodialnych. Znalezione kości zostały zakonserwowane, opracowane naukowo i opublikowane w pracy „The Forest Elephant – Palaeoloxodon antiquus (Falc. et Caut., 1847) from Warsaw” autorstwa Gwidona Jakubowskiego, Kazimierza Krysiaka oraz Tadeusza Roskosza (Prace Muzeum Ziemi 12, Warszawa 1968).

Obecnie znalezisko kości słonia leśnego z Warszawy eksponowane jest na wystawie Wielkie ssaki epoki lodowcowej.

dr Gwidon Jakubowski

[Best_Wordpress_Gallery id=”10″ gal_title=”Historia znalezienia warszawskiego słonia leśnego we wspomnieniach dr. Gwidona Jakubowskiego”]