Muzeum Ziemi

PAN MUZEUM ZIEMI W WARSZAWIE

Autor: Michał Kazubski

Wędrówka po karbońskim lesie

Wędrówka po karbońskim lesie

Roślinność sprzed 360-300 milionów lat

Karbon, przedostatni okres ery paleozoicznej, którego początek ocenia się na około 360 mln lat temu, można uznać za jeden z przełomowych okresów w dziejach świata roślin. W karbonie, bowiem nastąpił niesłychanie bujny rozwój wielu grup roślin lądowych, tworzących pierwsze na Ziemi zbiorowiska leśne, rozpoczął się także podbój lądów przez pierwotne rośliny nasienne.

We wczesnym karbonie roślinność wykazywała niewielkie zróżnicowanie geograficzne, była dość jednolita na całej kuli ziemskiej. W górnym karbonie nastąpiła zmiana jakościowa – obok roślin zarodnikowych dużąrolę zaczęły odgrywać silnie różnicujące się rośliny nasienne. Pojawiły się ponadto wyraźne różnice w składzie szaty roślinnej. Ukształtowały się odmienne w swoim charakterze prowincje roślinne. Proces wyodrębniania się prowincji związany był z pogłębianiem sięróżnic klimatycznych na kuli ziemskiej. Na półkuli północnej ukształtowały się: prowincja euroamerykańska, syberyjska i chińska, a na półkuli południowej gondwańska.

Czytaj więcej… Zanim powstał węgiel kamienny [do pobrania]

Nie tylko geologia…(część 5)

Nie tylko geologia…(część 5)

Wirtualna wystawa fotografii: Nie tylko gips

Dolina Nidy kojarzy się większości z nas z gipsem używanym w budownictwie. Oczywiście nie bezpodstawnie, gdyż właśnie w tym regionie Polski wydobywa się i przetwarza gips – skałę osadową złożoną głównie z minerału o tej samej nazwie. Pokłady gipsu, podobnie jak soli np. w Wieliczce, powstały w wyniku parowania morza Paratetydy, którego wody przez miliony lat przykrywały część obszaru dzisiejszej Polski. Udając się na Ponidzie, szukamy zatem pozostałości mieszkańców dawnego morza (m.in. wielorybów, delfinów czy rekinów) i ciekawych form krystalicznych gipsu. Skały, które dla nas stanowią miejsce poszukiwań, są ostoją dla wielu rzadkich i ciekawych gatunków roślin i zwierząt (w przypadku modraszka gniadego, jedynym miejscem w Polsce, gdzie można go spotkać!). Aby je wszystkie zobaczyć, wystarczy przerwać pracę i przyjrzeć się w ciszy życiu łąki.

 

[Best_Wordpress_Gallery id=”262″ gal_title=”Nie tylko geologia cz.V”]

Tropy neandertalczyków. Sensacyjne odkrycie, tylko co z tego?

Tropy neandertalczyków. Sensacyjne odkrycie, tylko co z tego?

Trop z Le Rozel. Fot Dominique Cliquet

To z pewnością jest sensacyjne znalezisko: ze stanowiska Le Rozel w Normandii opisano ponad 250 zachowanych w skamieniałym mulistym piasku odcisków stóp ludzkich (a także, co może jeszcze ciekawsze, 8 odcisków rąk), które z dużym prawdopodobieństwem przypisano neandertalczykom. Ten zbiór zawiera 5 szlaków, w każdym 2 lub 3 odciski stóp, reszta to izolowane ślady. Na tym samym stanowisku znaleziono też 6 szlaków pozostawionych przez zwierzęta. Tym samym liczba znanych tropów neandertalskich wzrosła ponad 25-krotnie (!) – to nie tylko największy zbiór neandertalskich śladów pozostawionych przez idące osobniki (wcześniej opisano zaledwie dziewięć ich tropów i to z czterech różnych stanowisk), ale w ogóle wszystkich homininów, po których pozostały te tak rzadkie przejawy praludzkiej aktywności.

Skąd wiadomo, że są to tropy neandertalskie? W Le Rozel nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich (kości lub zębów), więc bezpośrednich dowodów brak. Są jednak pośrednie przesłanki i to niemało. Po pierwsze wiek znaleziska – ok. 80 tys. lat – wskazuje na czasy, kiedy Europę zamieszkiwał tylko jeden gatunek homininów – neandertalczycy właśnie (wymarli 41 tysięcy lat później, przed 39 tysiącami lat, a Homo sapiens przybył na nasz kontynent nie wcześniej niż 45 tysięcy lat temu). Po drugie – w Le Rozel znaleziono nie tylko odciski stóp, ale także liczne narzędzia kamienne kultury mustierskiej, a takie wykonywali tylko neandertalczycy. Po trzecie wreszcie najlepiej zachowane odciski pokazują stopy szersze i słabiej wysklepione niż u ludzi współczesnych, co zgadza się z sugerowaną przez znaleziska kostne anatomią stóp neandertalskich.

Ludzkie tropy są rzadkie, dużo rzadsze niż inne szczątki kopalne (kości, zęby, narzędzia kamienne, nawet sztuka) stąd i waga tego znaleziska. Inaczej jest np. z dinozaurami – ich tropy znacznie przewyższają liczbę kości lub zębów. Najbardziej znane znaleziska praludzkich tropów pochodzą z Laetoli w Tanzanii (te są najstarsze, bo liczą sobie aż 3,7 mln. lat), z Ileret w Kenii (sprzed 1,5 mln lat, przypisywane Homo erectus) i odkryte niedawno przez polskich naukowców tropy z Trachilos na Krecie (jeszcze starsze, bo sprzed 5,7 mln. lat, choć ich homininowy status jest niepewny). Tak naprawdę ludzkie tropy stają się częste dopiero w czasach holoceńskich (ostatnie 11,5 tys. lat) i wszystkie, rzecz jasna, należą do naszego gatunku. Wiele z nich, co też nie dziwi, pozostawione zostały przez obute stopy. W sumie przedholoceńskich stanowisk z ludzkimi tropami jest ok. 40, w tym większość słabo zachowanych i z nielicznymi tropami.

Stanowisko archeologiczne w Le Roizel znane jest od lat 60. ub. wieku, ale tropy ludzkie odkryto tam dopiero w 2012 roku. Odciski zachowały się w dobrym stanie, gdyż od razu po ich utworzeniu zostały przysypane osadami eolicznymi (naniesionymi przez wiatr) z obficie występujących na tym terenie wydm. Występują w pięciu odrębnych poziomach, z których każdy reprezentuje bardzo krótki odcinek czasowy; jeden z nich jest najbogatszy i zawiera ok. 80 procent wszystkich śladów. Ich rozmiary są bardzo różne i wahają się od 11,4 do 28,7 cm długości, co odpowiada wysokości osobników od 73,8 do 184,3 cm. Ogromna większość pozostawiona została przez osobniki młode – dzieci lub nastolatki (te stanowią ponad 90 procent śladów) i tylko kilka przez dorosłych. Najmniejsze z nich pozostawiło dwuletnie dziecko, które dopiero co nauczyło się chodzić. Wszystkie odciśnięte zostały przez bose stopy, co jest typowe dla neandertalskich śladów, nawet tych znalezionych w jaskiniach. Jest to o tyle zastanawiające, że neandertalczycy niemal na pewno okrywali się skórami, więc i z wytwarzaniem prymitywnego obuwia nie powinni mieć problemu. A zimy w epoce lodowcowej musiały być bardzo mroźne.

           Tropy z Le Rozel. Fot. Dominique Cliquet, z Anthropology.net

Autorzy i komentatorzy znaleziska z Le Rozel zgodnie podkreślają, że najważniejszym wnioskiem, jaki wynika z analizy tych tropów jest możliwość określenia wielkości grup rodzinnych składających się na populacje neandertalskie. Licząc odciski pozostawione przez różnych osobników w tym samym czasie ustalono, że grupy te były niewielkie i składały się średnio z 10-13 osobników, w ogromnej większości młodocianych. Ponieważ dotąd prawie żadne ze stanowisk neandertalskich nie zawierało nagromadzeń kości tak wielu osobników więc można uznać, że to pierwszy przypadek, gdy taka analiza staje się możliwa. W tym kontekście warto jednak zwrócić uwagę na dwa stanowiska, oba z Hiszpanii, z wielką ilością kostnych szczątków: to jaskinie El Sidrón w Asturii i Sima de los Huesos w górach Atapuerca. W tej pierwszej znaleziono liczące sobie ok. 49 tys. lat szczątki co najmniej 13 osobników, w tym trzech dorosłych mężczyzn, trzech nastoletnich chłopców, czterech kobiet i trojga dzieci, w tej drugiej odkopano w głębokiej studni ponad 5500 praludzkich szczątków sprzed ponad 350 tys. lat należących do co najmniej 28 osobników, o niepewnej przynależności gatunkowej, choć z pewnością bliskich neandertalczykom. Nie ma jednak pewności czy oba te przypadki zarejestrowały synchroniczne wydarzenia, więc trudno z nich wnioskować o liczebności tamtejszych grup ludzkich. Znacznie ciekawsze są rezultaty badań paleogenetycznych tych szczątków – w obu przypadkach udało się bowiem wyekstrahować kopalne geny – ale to już zupełnie inna historia.

Co więc wynika z odkrycia w Le Rozel? Jakie jest jego znaczenie dla nauki? Wbrew pozorom, niewielkie i nasza wiedza o biologii i życiu społecznym neandertalczyków pozostaje w zasadzie na tym samym poziomie, co dotychczas. Zacznijmy od anatomii. To, że neandertalskie stopy bardzo przypominały ludzkie, nie może być zaskoczeniem – wiedzieliśmy to na podstawie zachowanych ich kości, a także z faktu niezwykle bliskiego pokrewieństwa neandertalczyków i Homo sapiens (niektórzy łączą ich nawet w jeden wspólny gatunek). Ciekawsze, że chodzili boso, ale i to było wiadomo z analiz wcześniejszych neandertalskich tropów, w poza tym nie jest jasne, czy nie zależało to od pory roku – tropy z Le Rozel pozostawiono na nadmorskich piaskach, gdzie i dziś, na plażach, przeważają latem nieobute stopy. Pozostaje możliwość oszacowania wielkości grup neandertalskich, ale i tu wątpliwości przeważają nad pewnikami: fakt niezwykłej nadreprezentacji dzieci i młodzieży nie musi oznaczać wielkiej dzietności tamtejszej populacji, a jedynie fakt, że dorośli znajdowali się gdzie indziej i zajęci byli własnymi sprawami. W końcu liczne znaleziska w Le Rozel obrobionych kości zwierzęcych, narzędzi i ślady ognisk wskazują, że było to miejsce wytężonej pracy, na którą młodzież mogła nie mieć ochoty lub nie była do niej dopuszczana. Ciekawsze byłoby uznanie, że oto odkryliśmy coś na kształt neandertalskiego przedszkola, ale taki wniosek wymagałby ogromnej wyobraźni i przede wszystkim mocnych dowodów, a tych brak. Zwraca się też uwagę, że najdłuższy z zachowanych odcisków wskazuje na wysokość osobnika rzędu ponad 180 cm, co przeczyłoby powszechnemu przekonaniu, że neandertalczycy byli bardziej krępi i niżsi od ludzi współczesnych, ale przecież chodzi tu tylko o jednego osobnika, więc trudno o wnioski dotyczące całej populacji (wśród ludzi współczesnych też nie wszyscy są predestynowani do gry w koszykówkę). W sumie na razie mamy bardzo rzadkie i ciekawe stanowisko, z którego jednak jak na razie niewiele wynika.

dr Marcin Ryszkiewicz

Złoto głupców

Złoto głupców

Poszukiwacze złota często mylili cenny kruszec z podobnym do niego minerałem –  pirytem, nazywanym potocznie „złotem głupców”. Piryt jest siarczkiem żelaza (FeS2) tworzącym najczęściej sześcienne, ośmiościenne lub dwunastościenne kryształy. Jest to jedna z cech, która pozwala odróżnić go od złota występującego zazwyczaj w postaci grudek, brył (tzw. samorodków), blaszek, skupień dendrytowych oraz wrostków.  Jednak podstawową cechą pozwalającą je odróżnić od siebie jest rysa, czyli barwa sproszkowanego minerału. Wystarczy potrzeć badany okaz o kawałek porcelany i zobaczyć jaki ślad zostawi. Piryt ma rysę czarną, więc na porcelanie pozostanie czarny proszek, natomiast po zarysowaniu złota – żółty.

Piryt występuje we wszystkich typach skał. Należy do minerałów pospolitych i wyjątkowo rozpowszechnionych. Najpiękniejsze okazy pochodzą z Dalniegorska (Rosja), Elby (Włochy), Grecji, Utah w USA, Ugandy, Meksyku, Hiszpanii i Peru. W Polsce występuje przede wszystkim na Dolnym Śląsku, monoklinie przedsudeckiej (Lubin, Polkowice), Górach Świętokrzyskich oraz Tatrach (m.in. na Ornaku). Złoto jest o wiele rzadsze, średnia jego zawartość w skorupie ziemskiej wynosi zaledwie 0,005 g/t, wykazuje jednak wyjątkową zdolność do tworzenia koncentracji o znaczeniu złożowym. Największe złoża złota znajdują się w RPA (Witwatersrand), Rosji, Australii, Chinach, USA, Kanadzie oraz Rumunii. Największy samorodek ważący 153 kg znaleziono w Chile. W Polsce złoto rodzime występuje głównie w osadach rzecznych Dolnego Śląska (dorzecze Izery, Kwisy, Bobru i Białej Głuchołaskiej). Tworzy niewielkie (do 1 mm) ziarna i blaszki.

Kolumna Zygmunta

Kolumna Zygmunta

Trzon Kolumny Zygmunta w Warszawie wznoszony był trzy razy. Pierwsza podstawa została wykonana w 1644 roku z tzw. marmuru chęcińskiego, pochodzącego z kamieniołomu Czerwona Góra pod Chęcinami (Góry Świętokrzyskie).

Marmur chęciński to nic innego jak zlepieniec (zwyczajowo zwany zygmuntowskim), czyli skała osadowa okruchowa, powstała w wyniku lityfikacji (cementacji) żwiru. Zlepieniec zygmuntowski składa się z szarych otoczaków wapieni i dolomitów dewońskich, spojonych czerwonym cementem węglanowym zabarwionym związkami żelaza. Omawiana skała została utworzona w Permie w czasie wkroczenia morza na teren ówczesnych Gór Świętokrzyskich. O wysokich walorach dekoracyjnych zlepieńca zygmuntowskiego decyduje zróżnicowana wielkość i barwa otoczaków, czerwone zabarwienie spoiwa oraz silna lityfikacja, pozwalająca na łatwe polerowanie. Wadą skały jest mała odporność na wietrzenie, dlatego trzon Kolumny Zygmunta szybko uległ zniszczeniu.

W 1887 roku pod nadzorem Edwarda Cichockiego dokonano gruntownej naprawy pomnika. Zniszczony trzon ze zlepieńca zygmuntowskiego zastąpiono różowym granitem sprowadzonym z Włoch. Nie przetrwał on jednak długo. W nocy z 1 na 2 września 1944 roku, podczas Powstania Warszawskiego, hitlerowcy zniszczyli pomnik trafiając w niego pociskiem z działa czołgowego. W 1949 roku, kiedy zagospodarowywano okolicę Placu Zamkowego w związku z budową Trasy W-Z, przystąpiono do rekonstrukcji Kolumny Zygmunta. Jej nowy trzon wykonano z granitu strzegomskiego, odrestaurowano też, w niezmienionej formie, postać króla i tablice pamiątkowe.

Granit to skała magmowa plutoniczna, powstała w wyniku krzepnięcia magmy głęboko pod powierzchnią terenu. Składa się głównie z kwarcu, skaleni potasowych, plagioklazów i łyszczyków (biotyt i muskowit). Może przybierać barwy: białą, kremową, jasnoszarą, różową, zieloną lub czerwoną. Granit pochodzący ze Strzegomia na Dolnym Śląsku (granit strzegomski, którego użyto do wykonania trzonu Kolumny Zygmunta) oznacza się barwą jasnoszarą. Składa się z szarego kwarcu, białych skaleni i czarnego biotytu. Jest to skała bardzo odporna na wietrzenie.

Szczątki dawnych trzonów pomnika wyeksponowano obok Wieży Grodzkiej, po południowej stronie Zamku Królewskiego.

Czy znaleziona skała to meteoryt?

Czy znaleziona skała to meteoryt?

W związku z dużym zainteresowaniem tematyką meteorytową, wszystkim poszukiwaczom skał pozaziemskich, proponujemy prosty schemat pozwalający na wstępną identyfikację potencjalnego meteorytu. Jeśli test zakończy się na polu „to może być meteoryt”, zachęcamy Państwa do kontaktu z Muzeum Ziemi lub Polskim Towarzystwem Meteorytowym, w celu dalszej weryfikacji znaleziska.

STATUS PRAWNY METEORYTÓW W POLSCE

 

Nad Bałtyk, czyli dokąd? Wycieczka w przeszłość

Nad Bałtyk, czyli dokąd? Wycieczka w przeszłość

Zbiornik wodny nazywany przez nas Morzem Bałtyckim, a przez naszych sąsiadów Baltijas jura, Ostsee, Itämeri, czy Östersjön, jest jednym z najkrócej istniejących elementów krajobrazu naszej planety. W porównaniu z wiekiem Ziemi, istnienie Bałtyku to jakby mrugnięcie oka. Wybierzemy się zatem na wycieczkę, w czasie i przestrzeni, by przekonać się czy w przeszłości podróż w kierunku północnym zawsze prowadziła nad brzeg morza. Jeśli nie, to spróbujemy dotrzeć do momentu kiedy Bałtyk się uformował, by zobaczyć jak do tego doszło, a także w wyniku jakich, późniejszych wydarzeń uzyskał on znaną nam współcześnie formę.

Czytaj więcej… Nad Bałtyk czyli dokąd? Wycieczka w przeszłość

dr Ryszard Szczęsny

 

UFO w Bieszczadach?

UFO w Bieszczadach?

W odsłonięciach na terenie wschodniej części polskich Karpat fliszowych*, zwłaszcza w Bieszczadach można, przy odrobinie szczęścia, znaleźć niezwykłe obiekty. Kształtem przypominają miniaturowe, skamieniałe UFO. W większości ich rozmiary mieszczą się w przedziale od kilku do kilkudziesięciu centymetrów. Najwięcej z nich znajdowanych było w okolicach Rymanowa, w oligoceńskich iłowcach warstw przejściowych, które występują pomiędzy warstwami menilitowymi i krośnieńskimi.

Czyżby to były ślady masowej katastrofy floty statków przybyłych z kosmosu ok. 28 mln lat temu? Niestety, wszystko wskazuje na to, że jest to zbyt śmiała teoria. We wnętrzu tych form nie ma bowiem żadnej substancji pozaziemskiego pochodzenia. Są tam tylko scementowane, drobne, dobrze wysortowane ziarna piasku.

Czytaj więcej… UFO w Bieszczadach? [do pobrania]

Zagrajmy w kulki

Zagrajmy w kulki

Na pierwszy rzut oka obiekty przyrody nieożywionej są uformowane w sposób przypadkowy, bez cech wyraźnej regularności. Sięgnijmy do pamięci – niemal każda z napotkanych przez nas naturalnych form rzeźby terenu miała swój niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju kształt. To skutek niejednorodności budowy skorupy ziemskiej, a także wybiórczego i różnego w nasileniu działania procesów kształtujących powierzchnię Ziemi.

Stąd napotkanie naturalnych obiektów o prawidłowym, foremnym kształcie budzi zaskoczenie, ale jednocześnie zaciekawienie. Najwięcej takich obiektów istnieje w świecie minerałów. Naturalne kryształy mają najczęściej postać wielościanów regularnych. Natomiast kule, podobnie jak wśród form rzeźby, czy innych tworów przyrody nieożywionej, są wyjątkowo rzadkie. A przecież istnieją…

Czytaj więcej… Zagrajmy w kulki [do pobrania]

dr Ryszard Szczęsny

Morze skał

Morze skał

Podczas wycieczek krajoznawczych można napotkać niezwykłe nagromadzenia wielkich skalnych bloków, głazów czy też kamieni – jakkolwiek to nazwiemy. Skąd się wzięły w takiej ilości?

W przeszłości, gdy wiedza na temat procesów przyrodniczych była niewielka, powodu zgromadzenia setek, a nawet tysięcy głazów na niewielkim obszarze szukano zwykle w użyciu sił nadprzyrodzonych na przykład przez diabły, potwory, czarowników lub wiedźmy. Według mitów oni to, posługując się „siłami nieczystymi” mieli, m.in. zamieniać w kamienie niepokorne istoty, w tym także ludzi. Wielu spektakularnym nagromadzeniom głazów, nadano więc nazwy nawiązujące do tych niesamowitych opowieści. Kiedy indziej odnoszono się do niezwykłych rozmiarów rumowisk. Tak, jak w przypadku nazwy, której użyto w tytule niniejszego tekstu.

Jednakże obecnie, wobec zupełnie innego stanu wiedzy przyrodniczej, wytłumaczenie istnienia wielkich głazowisk, jako rezultatu naturalnych procesów przyrodniczych nie nastręcza kłopotów. W tym artykule zaprezentowane zostanie kilka takich spektakularnych zbiorowisk głazów, powstałych jednak w różny sposób.

Czytaj więcej… Morze skał [do pobrania]

dr Ryszard Szczęsny